To zlitowaem si nad tym proboszczem zaczepionym sutann o gwd wystajcy z kocielnego dachu. I wszedem na ten dach po drabinie. I odczepiem dobrodzieja od tego dachu. I wziem go na rce i ostronie, idc po zielonych od mchu i od deszczu gontach, zaniosem go pywego na chr, a z chru do kocika. 